sophisti.pl
Stylowe życie może być piękne
Felietony i Porady

Agnieszka Czerwińska Agnieszka Czerwińska Wypasacze, zjawisko, które przywędrowało również do Polski

Wypasacze, zjawisko, które przywędrowało również do Polski

To nie są górale wypasający owce na hali ani właściciele wypasionych bryk. Wypasacz to zło w najczystszej postaci. Inaczej feedersi, ale dla mnie spolszczona nazwa brzmi o wiele mocniej. Tuczą swoje ofiary, zniewalają psychicznie i fizycznie. Proszę nie mylić wypasaczy z mężczyznami preferującymi większe gabarytowo kobiety, bo jedno z drugim niewiele ma wspólnego. Nikt nie wie, jaka jest skala problemu.

W USA już dawno się ujawnili. Tam zjawisko przybrało zaskakującą formę, same kobiety zakładają bowiem strony internetowe dla wypasaczy. Łechcą ich doznania erotyczne filmikami, na których pochłaniają olbrzymie ilości jedzenia, pokazują ile przytyły, cieszą się z każdego dodatkowego kilograma. Zainteresowana tym tematem, drążyłam do jakiego stopnia może podniecać wypasaczy chorobliwa otyłość. Uzależniają od siebie partnerki, które zazwyczaj są pozbawione własnej wartości. Wybierając ofiarę, posiadają ogromną władzę nad jej ciałem, umysłem, wolnością osobistą. Niedoceniona i samotna kobieta, trafiając w swoim życiu na kogoś, kto zaczyna się o nią „troszczyć”, kto ubóstwia jej nadmiar kilogramów i podkłada stosy jedzenia, staje się przez niego zniewolona. Wypasacze doprowadzają kobiety do kalectwa a czasem nawet do śmierci. Oszołomieni ubezwłasnowolnieniem partnerki, przykuwają ją do łóżka. W ten sposób jeszcze silniej mogą prowadzić kontrolę nad jej życiem. Podstawowe czynności higieniczne, stanowiące problem przy tak olbrzymiej tuszy, zostają automatycznie przejęte przez wypasacza. Z czasem kobieta nie podnosi się już łóżka. Wypasacza podniecają m.in odleżyny i zapach spoconego ciała.

To w USA, a co u nas?

Na szczęście, w Polsce ten problem nie przybiera aż takiej formy. Muszę przyznać, że z wypasaczem zetknęłam się osobiście. Był to wirtualny wypasacz. Zachęcony moimi zdjęciami na stronie internetowej, próbował namówić mnie do przytycia. Przez dwa tygodnie, dzień w dzień otrzymywałam długie opracowania na temat jego wyobrażenia czym mnie dokarmia. Wymyślne i fantazyjne opisy tłustych potraw, słodkich deserów, podanych na złotych tacach. Długie wywody nad tym, jak zajadam się przygotowanymi przez niego posiłkami. Czegoż tam nie było… żeberka w zalewie miodowo – piwnej i golonka obrośnięta tłuszczem. Faszerowane schaby, półmiski z pieczonymi kaczkami. Zawiesiste sosy, tłuste sery. Pączki, lody, ciasta, znalazła się również chałwa. Wyliczał precyzyjnie dokładne ilości kalorii. Wiadomo im więcej, tym lepiej. Pisał wręcz urzekająco. Tworzył opisy uczty, niczym opisy przyrody w Panu Tadeuszu. Miałam wrażenie, że po drugiej stronie, znajduje się człowiek niezwykle inteligentny. Korciło mnie, aby zapytać się kim jest, dlaczego to robi.. ale zabrakło mi odwagi. Na zupełny brak mojej reakcji, zaprzestał pisać do mnie. Niezwykłe doświadczenie. Zaintrygował mnie, nie było w tym bowiem nic wulgarnego, a jednak we wszystkim rozchodziło się o jego doznania erotyczne.

Kolejne doświadczenie związane z wypasaczem, miało miejsce rok temu. Chociaż nie dotyczyło ono mojej osoby bezpośrednio, ale za to bezpośrednio uderzyło w moją wrażliwość. Otrzymałam wiadomość od kobiety, ważącej 164 kg, ofiary wypasacza.

Dziewczyna poznała go w internecie, oczarował ją a następnie dogadzał słodyczami. Co się potem stało? Za zgodą autorki listu, kopiuję jego część.

(…)Kupił mi wagę i ważył co tydzień, kiedy tylko waga wskazywała więcej kilogramów niż wcześniej, był szczęśliwy i taki kochany, samo poczucie jego szczęścia nakazywało mi wręcz objadanie się jeszcze bardziej. Któregoś dnia rozchorowałam się na grypę żołądkową, nic nie jadłam, odwodniłam się. Zważył mnie ostatniego dnia choroby a waga wskazywała 6 kg mniej. Trzasnął drzwiami i wyszedł. Nie odzywał się do mnie przez 4 dni. Byłam zapłakana, wpadłam ogromną depresję, chciałam nawet skończyć ze sobą bo życie straciło dla mnie cały swój sens. Piątego dnia napisał do mnie smsa. Pisał o uczuciu zawiedzenia. Poczuł się oszukany że celowo zaraziłam się grypą żołądkową. Obwiniał, że go nie kocham a on miał plany matrymonialne. Wzbudził we mnie wyrzuty sumienia, za wszelką cenę chciałam go odzyskać. Jadłam więc na siłę. Rozciągałam sobie żołądek po to aby jeszcze więcej zjeść. Przysięgłam mu, że nadrobię stracone kilogramy aby tylko wrócił do mnie. Wrócił po moim mmsie ze zdjęciem wagi na której stałam i widniało 140 kg. Był wtedy jeszcze bardziej zaborczy. Nie pozwolił mi wychodzić nawet do sklepu, bo bał się że schudnę schodząc ze schodów. Nie wychodziliśmy na spacery, ani do kina. Podjeżdżał samochodem pod samą furtkę i odwoził pod samo miejsce. Nie potrzebowałam niczego ani nikogo więcej. Krzyczałam na mamę, która wciąż powtarzała opamiętaj się dziewczyno. Nie pomagały jej płacze i lamenty, byłam w nim zapatrzona jak w obrazek. Pielęgnował we mnie poczucie odtrącenia przez matkę. W końcu moja mama poprosiła wujka aby odbył z nim męską rozmowę. Wujek porozmawiał z Jackiem a Jacek przestał rozmawiać ze mną. Chciałam najeść się tabletek nasennych, mama wchodziła do mojego pokoju kilka razy w ciągu godziny aby sprawdzić czy żyję. Była załamana. Ubłagała mnie o pozwolenie na wizytę w domu psychiatry. Zgodziłam się tylko dlatego bo chciałam receptę na psychotropy, miały zobojętnić ból i zapomnieć o cierpieniu. Oprócz psychiatry przychodziła pani psycholog. Tłumaczyła mi, że trafiłam na wypasacza. Odezwał się we mnie mechanizm obronny, do czasu kiedy Jacek przysłał mi e-mailem zdjęcie swojej nowej dziewczyny z podpisem mogłaś być taka szczęśliwa ale sama dokonałaś wyboru. Ważyła gdzieś ze 180 kg i wyglądała na dużą cięższą ode mnie. Przebudziłam się z koszmaru. W końcu zrozumiałam na kogo trafiłam i w jaki sposób uzależnił mnie od siebie. Myślałam nawet aby zgłosić sprawę do prokuratury, wszystko z nienawiści do tego jak zostałam potraktowana. Wstyd ostudził mój zapęd do postawienia go przed sądem. Sama zgadzałam się na wszystko co robił. Po paru latach waga była taka sama. Bałam się iść do lekarza. Cukrzyca stała się takim punktem wyjściowym i przekierowaniem na właściwy tor mojego zdrowia zdrowia. Przełamałam barierę, z pomocą mamy udałam się do lekarzy i jak wspominałam na początku, w przyszłym roku poddam się operacji (…).

Na zakończenie napiszę od siebie trzy zdania. Jest w Polsce osoba, która przeprowadziła wywiad z wypasaczem. Nie chciałabym w żaden sposób narzucać nikomu, w jaki sposób powinien prowadzić rozmowę ze swoimi rozmówcami, uważam jednak, że traktowanie kogoś takiego jak wypasacz, jako "wielkiego dobra i wybawienia dla samotnej, otyłej kobiety" - a tak odebrałam tę rozmowę, jest wielkim nadużyciem. Ufam i wierzę, że wszelkie próby promocji tego okrutnego zjawiska, będą bardzo mocno piętnowane.

0
zdjęć
w galerii

Tylko zarejestrowani użytkownicy portalu sophisti.pl mogą komentować publikowane treści.
Jeśli posiadasz konto sophisti.pl zaloguj się aby dodać komentarz.
Posiadacze kont FB mogą korzeystać z funkcji szybkiego logowania Zaloguj przez Facebook

Komentarze użytkowników sophisti.pl