Felietony i Porady

Joanna Daniło Joanna Daniło Malusio i słodziusio

Malusio i słodziusio

Kochamy wszystko co malusie, drobniusie, piękniusie… Małe dzieci, pieski, kotki sprawiają, że my i nasz język miękniemy, słabniemy i zaczynamy o zgrozo wyprowadzać słowa ze stanu żłobkowo – przedszkolnego w niezmienionej formie do naszego dorosłego życia. Coraz częściej to zauważam i zaczynają mnie owe zdrobnienia drażnić. Stajemy się tacy „rozdrobnieni” i milusi, że czasami nie da się już wytrzymać, a ostatnio sama się złapałam na zdrabnianiu bez potrzeby, chociaż tego niepotrzebnie nie robię.

Zdrobnienia są miłe i potrzebne, ale w pracy może byśmy sobie odpuścili. Znacie pewnie ludzi i sytuacje, w których słowa przyjemne nie oddają prawdy? Takie chwilówki, fałszywie ugrzeczniono- zdrobnione, aby coś w chwilę osiągnąć, a potem za plecami opowiadać … No właśnie. Kiedy widzę kogoś po raz pierwszy i jest od razu taki przylepnie słodziusi, wiem, że czegoś ode mnie chce i się jeżę wewnętrznie, choć czasami są osoby takie z natury. Wtedy trudno, ale można jeszcze wytrzymać. Fałsz w słodkich słówkach to najbardziej toksyczne połączenie.

Lubimy robić wrażenie jakbyśmy wszystkich i wszystko kochali, a przecież to nie prawda i zdrobnienia nijak się mają do poważnych spraw, których przecież takimi słowami nie oswoimy. No i w dodatku wygląda to dosyć groteskowo. Spróbujcie poobserwować swoje otoczenie z nastawieniem na słyszenie zdrobnień. A może tylko ja jestem taka „nietolerancyjna”, a może one są po prostu często niepotrzebne i nieeleganckie w naszej mowie?
Kupujemy płaszczyki, spodenki (i niekoniecznie są one krótkie), buciki: z banku bierzemy pieniążki: dzieńdoberek z samego rana jest na porządku dziennym: w salonach samochodowych pytają „no i jak podoba się pani samochodzik ( chociaż nie mieści się on w naszym ręku): w kwiaciarni kwiatuszki zawijają nam w papierek: kupujemy też wędlinki i ziemniaczki… Mnie się to nie podoba. A czy Was to nie razi, że bywamy tacy starzy – maleńcy „na terenie”, w którym jest to zupełnie niepotrzebne i „wygląda” po prostu śmiesznie?

I jeszcze jedno! Już myślałam, że tylko ja jestem taka czepialska i słyszę za dużo, za bardzo… Uratowała mnie Kasia Klich zwracając uwagę na ten sam problem. Zauważyliście, że szczególnie młodzi ludzie dziwnie wymawiają wyrazy ze zmiękczeniami ni to sepleniąc, ni to „pieszcząc się”. Brzmi to prymitywnie i po prostu bardzo brzydko. Czy to może się brać z nieużywania polskich znaków w smsach i pisaniu maili? Tak zasugerowała Kasia, a ja pomyślałam, że takie wytłumaczenie  ma sens. Nastawcie więc uszy i wsłuchajcie się w naszą polską piękną, a niepiękną przez naszą infantylność czy chodzenie na skróty, mowę. 

A może ja się czepiam?


0
zdjęć
w galerii

Tylko zarejestrowani użytkownicy portalu sophisti.pl mogą komentować publikowane treści.
Jeśli posiadasz konto sophisti.pl zaloguj się aby dodać komentarz.
Posiadacze kont FB mogą korzeystać z funkcji szybkiego logowania Zaloguj przez Facebook

Komentarze użytkowników sophisti.pl