Felietony i Porady

Fiolka Najdenowicz Fiolka Najdenowicz Wspaniałe uczucie

Wspaniałe uczucie

Czasami zdarza mi się czuć ekstatyczne szczęście. Często bywa to spowodowane podjęciem  trudnej, życiowej decyzji na tle zawodowym, uczuciowym, finansowym. Decyzji, którą podejmujemy z trudem, bo odwagi czasem brak, a czasem godzimy się na jakiś zgniły kompromis, bo: jak stracę tę robotę, to nie będę mieć środków do życia/ jak rozstanę się z tym facetem, to będę znowu sama/ gdy sprzedam ten cholerny samochód, który się bez przerwy psuje i pochłania masę kasy, to będę musiała się tłuc komunikacją miejską… Przykłady można mnożyć bez końca.

Osobiście zdarzyło mi się kilkakrotnie „wskoczyć na głęboką wodę”. Odciąć się od sytuacji, która była dla mnie niewygodna, moralnie śliska, albo męcząca… Pamiętam, kiedyś pracowałam w bardzo dziwnej agencji eventowej, Gdy odeszła moja szefowa – nie wiedziano, co ze mną zrobić, bo bezpośrednio jej podlegałam. Kazano mi od rana do nocy wklepywać niekończące się bazy danych do kompa, tak przez trzy miesiące.  Myślałam, że oszaleję. Baza zawierała dane lokalizacji eventowych, która zapewne po miesiącu już była nieaktualna, bo wiadomo: restauracje, kluby i sale konferencyjne ciągle powstają, a niektóre plajtują i ich nie ma. Czułam się, jakbym się odbijała od ścian, bez nadziei i bez wyjścia. Któregoś pięknego dnia stwierdziłam: „DOSYĆ”. Poszłam do roboty i powiedziałam szefom, że odchodzę, natychmiast. Wszystkim ulżyło, im też. A ja się poczułam, jakby m nagle odzyskała umiejętność oddychania! Gęba mi się śmiała i miałam ochotę podskakiwać ze szczęścia!

Innym razem – byłam w związku z przemiłym, uroczym i poczciwym facetem, Radzio miał na imię. Wszystko było teoretycznie w porządku, poza jednym drobiazgiem: nie kochałam go. A gdy ja żyję pod jednym dachem z niekochaną osobą – wszystko mnie drażni i zaczynam być niemiła, upierdliwa, sypię złośliwościami…Przyjrzałam się tej sytuacji, Radziowi też i zadałam mu pytanie:

-Radziu, powiedz mi, tak szczerze, jak człowiekowi, czy ty mnie kochasz?

- Niestety Fioleczko, uwielbiam cię i bardzo lubię, ale nie jestem w tobie zakochany, ani cię nie kocham – odparł  dzielnie Radzio.

Oboje westchnęliśmy z ulgą i padliśmy sobie w objęcia, tak po ludzku, jak przyjaciele. Tego samego wieczoru spakował się i wyprowadził. Do tej pory bardzo go szanuję i wspominam z sympatią.

Piszę to wszystko, bo jestem pod wrażeniem decyzji Karoliny Korwin Piotrowskiej, która dziś ( 17.02 piszę te słowa) zrezygnowała z pracy w tygodniku WPROST. Teraz pewnie patrzy na siebie w lustro z szacunkiem i jest euforycznie szczęśliwa. Bo zrobiła coś, zgodnego z własnym sumieniem.

A największym szczęściem i wolnością jest sytuacja, gdy nie musimy okłamywać siebie samych i godzić się na coś, czego się całym swoim jestestwem brzydzimy.

Zazdraszczam i chylę czoła.

Szacun Karolina! 

0
zdjęć
w galerii

Tylko zarejestrowani użytkownicy portalu sophisti.pl mogą komentować publikowane treści.
Jeśli posiadasz konto sophisti.pl zaloguj się aby dodać komentarz.
Posiadacze kont FB mogą korzeystać z funkcji szybkiego logowania Zaloguj przez Facebook

Treść nie była komentowana, bądź pierwszy !