Felietony i Porady

Tomek Gąsienica-Józkowy Tomek Gąsienica-Józkowy STYLISTA ZNACZY GEJ...?

STYLISTA ZNACZY GEJ...?

STYLISTA ZNACZY GEJ...? czyli ZASZUFLAD(K)OWANY

Coś mi się zdaje, że właśnie na ustach wielu z Was pojawiły się niepewne uśmieszki.

Nic się nie stało! Ja mam podobnie - mijając lustro w przebieralni lub studiu fotograficznym, trzymając w ręce żakiet, sukienkę lub szpilki, czasem również nie mogę opanować uśmiechu. I to wcale nie dlatego, że wyobrażam sobie siebie w tych wszystkich ubraniach ( choć - z ręka na sercu - nie miałbym nic przeciwko "podwyższaniu" się o kilka centymetrów za pomocą "Manolo Blanica"!).

Obserwuję bowiem reakcje osób spoglądających niepewnie na niewielkiego "pokurcza" płci męskiej, kursującego miedzy wieszakami, a przymierzalnią, obładowanego damskimi ciuszkami.

A wszystko dlatego, że wiele osób, nawet tych "z branży", zastanawia się, co ten stylista tak właściwie robi.

A z tych domysłów i mocno pobieżnych obserwacji - m.in. rzeczonego wcześniej, latającego po sklepie z damskimi fatałaszkami faceta - bierze się cała masa nieprawdziwych, mocno naciąganych oraz nie mających nic wspólnego z rzeczywistością sądów i opinii, w które wiele osób wierzy. Styliści również.

A stąd już tylko jeden mały krok do...zaszufladkowania.

Szuflada z napisem "stylista" zawiera w sobie tak niezliczoną ilość stereotypów dotyczących tego zawodu, że gdybym miał je wszystkie teraz "prostować", prawdopodobnie oszalałbym jeszcze bardziej ( jeśli gramatyczny "stopień wyższy" szaleństwa w ogóle istnieje...?! ), a i tak nie starczyłoby ani miejsca, ani czasu.

Nie podejmę się więc tego zadania. Zwłaszcza, że trudno będzie mi "wygrać" z tym, co już zakorzeniło się w umysłach wielu, ba! zakwitło nawet!  A że nie jestem - choć bardzo bym chciał! - zbyt dobry w ogrodnictwie, a od plewienia za bardzo bolą mnie plecy, skupię się na tym, o czym wiem i na czym się znam i co nie wymaga ode mnie cyrkowych i gimnastycznych akrobacji. 

Będę więc mówić tylko o sobie i za siebie.

I od razu wyjaśnię kilka wątpliwości, odpowiem na kilka zadawanych najczęściej pytań - po to, żeby mieć je już "z głowy" i nie wracać do nich. A jeśli pojawią nowe - odpowiem na nie w kolejnych felietonach. Bo przecież  - jak to już pewien mądry człowiek, zdaje się, że Fryderyk Nitzsche, powiedział - "Jeśli ktoś chce w coś WIERZYĆ, to WIERZY, jeśli chce WIEDZIEĆ, to PYTA".

1) NIE - nie jestem przeciwnikiem kobiet, bardzo je lubię, nie tylko ubierać, one mnie również...

2) TAK - ubieram również Panów, którzy, jeśli tylko się na to godzą, są dla mnie dużym wyzwaniem...

3) NIE - nie jestem omnibusem modowym i raczej nie aspiruję, choć na modzie chyba trochę się znam, na ubieraniu również! i cały czas się uczę...

4) NIE - nie uważam, że kobiety o dużym rozmiarze nie da się ubrać i że moda jest "nie dla niej", wprost przeciwnie - to wielka "sztuka" ją ubrać i tym większa frajda, jeśli zrobi się to dobrze,  a bardziej "nieubieralne" są kobiety o mniejszych gabarytach i nie wynika to wcale z ich budowy, a z...charakteru...

5) TAK - pracuję z modelkami i modelami oraz innymi ludźmi z tzw. branży modowej...

6) NIE - nie jestem łatwym rozmówcą, z delikatnością też bywam na bakier, ale uważam, że czasem trzeba "przywalić", bo właśnie bezpośredniość i dosadność potrafi zdziałać najwięcej...

7) TAK - "wazeliniarstwo" czasem popłaca, choć jeśli mam wybrać między własnymi poglądami, a "podlizywaniem się" - wybieram to pierwsze...

8) TAK - zdarza mi się ubierać "gwiazdy", przebierać również, zwłaszcza na scenę ( a to zupełnie inna para kaloszy!), bywa że wcale mnie nie słuchają - lecz niekoniecznie muszę się tym chwalić...

9) NIE -  nie zamierzam zostać projektantem - nie mam ku temu predyspozycji, a moje zdolności manualno-rysunkowe kończą się na poziomie świetlicy osiedlowej dla starszaków, umiem jednak szyć na maszynie, co-nie-co pamiętam z wyszywania i robienia na drutach...

10) TAK - tzw. "karierę" zacząłem "przez łóżko"( zapewne ktoś i tak mi to wyciągnie prędzej czy później!) 

11) TAK - odróżniam "ubieranie" od "przebierania", "strój" od "kostiumu", "jedwab" od "żorżety" oraz Coco Chanel od Vivienne Westwood...

12) NIE - nie lubię blogerek modowych, szafiarek oraz im podobnych...a powodów jest tyle, że NA PEWNO napiszę o nich oddzielny felieton...

13) TAK - prawdziwy projektant może zostać celebrytą, stylista również, jeśli zaś chodzi o sytuacje odwrotną, to...celebryci niech robią, co chcą  - byle tylko nie kazali mi patrzeć na swoje "dzieła przecudnej urody", a tym bardziej w nich chodzić...

14) TAK - nienawidzę garsonek oraz wszelkiego rodzaju "kreacji" weselno-kościelnych, a buty z serii : "kacze stopy" oraz " botki" doprowadzają mnie do obłędu i nikt mi nie wmówi, że stopa normalnej kobiety może w czymś takim wyglądać dobrze...podejrzewam, że nienormalnej również...

15) TAK - bawią mnie niektóre dowcipy o stylistach oraz nadawane im "ksywki" i lubię czasem "strzelić focha", dla zasady...

A co do pytania w tytule - zostawię je bez odpowiedzi...

Co prawda nie zmieni to faktu, że prawdopodobieństwo pojawienia się różnych pytań z gotowymi na nie odpowiedziami, oczywiście NIE udzielonymi przeze mnie i podanymi w formie "pewników", równa się w tym wypadku prawdopodobieństwu wystąpienia dziury w nawierzchni drogowej w naszym kraju, a pewność wyciągnięcia z kontekstu moich słów jest niemal stuprocentowa, ale...Co mi tam!

I tak, jeśli ktoś będzie chciał mnie "zaszufladkować", zrobi to, niezależnie od tego, co powiem.

Jedynym pocieszeniem może być fakt, że nawet "zaszufladkowany" i tak powiem to, co myślę...

I mam nadzieję, że przynajmniej część z Was się ze mną zgodzi...

 

0
zdjęć
w galerii

Tylko zarejestrowani użytkownicy portalu sophisti.pl mogą komentować publikowane treści.
Jeśli posiadasz konto sophisti.pl zaloguj się aby dodać komentarz.
Posiadacze kont FB mogą korzeystać z funkcji szybkiego logowania Zaloguj przez Facebook

Komentarze użytkowników sophisti.pl