Felietony i Porady

Magdalena Durand Magdalena Durand Polka we Francji, czyli początki życia na emigracji.

Polka we Francji, czyli początki życia na emigracji.

Życie na emigracji do łatwych nie należy. Wie o tym chyba każdy, kto postanowił opuścić nasz piękny kraj, aby szukać szczęścia i spełnienia na Zachodzie Europy, czy za oceanem. Inni mówią, że wszędzie dobrze, gdzie nas nie ma, a więc chyba trudno jest dogodzić wszystkim: i tym co w Polsce, i tym, którzy postanowili za chlebem, lepszym jutrem czy też miłością po prostu wyjechać.

Codzienna egzystencja na obcej ziemi, szczególnie w początkowej fazie oswajania nowej rzeczywistości, może być bardzo ciężka i męcząca. Ważne jest jednak, gdy już podejmiemy decyzję o emigracji, by się nie bać tego co może spotkać nas tuż „za rogiem”. Lęk jest naturalną reakcją na oswajanie się z czymś nowym, nieznanym i nie do końca nam zrozumiałym. Czym jednak byłoby życie bez odrobiny ryzyka i podniesionego poziomu adrenaliny? Mogłoby być trochę nudno, a więc postanowiłam zaryzykować i wyjechałam, dołączając tym samym do tysięcy innych Polaków, którzy podjęli decyzje o rozpoczęciu nowego rozdziału w swoim życiu na obcej ziemi.

Przed wyjazdem do Francji wiodłam spokojne, ułożone, a wręcz nudne życie jednej z mrówek korporacyjnych zasilającej szeregi wielkiej, międzynarodowej firmy. Czułam się jak robot, który codziennie wstaje o tej samej porze, zjada to samo na śniadanie i ogląda te same twarze w autobusie i tramwaju w drodze do pracy. Czy byłam szczęśliwa? Teraz wiem to już na pewno: nie. Zdecydowanie nie. Kiedy już pogodziłam się ze swoim losem szarego obywatela, spotkałam na swojej drodze miłość i ona odmieniła moje życie. Wiem, że brzmi to prawdopodobnie jak tekst z taniego romansidła, ale to właśnie dla miłości, dla mojego mężczyzny postanowiłam rzucić wszystko, przewartościować swoje życie i wyjechać. I wiecie co? Nie żałuję. Bo w życiu warto czasami ryzykować, tym bardziej jak się nie ma nic do stracenia. Ja nie miałam wiele: nudna, kiepsko płatna praca bez perspektyw, brak możliwości zaciągnięcia kredytu na własne mieszkanie i samotność. Taka samotność w tłumie ponieważ teoretycznie nie byłam sama, ale prawdziwych przyjaciół, którzy nadal są ze mną (choć teraz prawie tylko przez Internet) do dziś dnia mogę policzyć na palcach jednej ręki. Z czystym sumieniem mogę każdemu dziś powiedzieć, aby nie bał się zaryzykować, gdy nie ma zbyt wiele do stracenia. Nie warto żyć w zamkniętym, nudnym i banalnym schemacie, gdy „za rogiem” może czekać na nas prawdziwe życie.

Wielu z moich znajomych, czy nawet członków dalszej rodziny zapewne puka się w czoło myśląc, że rzuciłam się na głęboką wodą, że wyszłam za mąż za Francuza, że nie znam francuskiego, że nie mam pracy. Z jednej strony, tak patrząc pod kątem tylko i wyłącznie praktycznym, to pewnie mają rację. Ale co ja takiego miałam w Polsce? Nic za czym mogłabym tęsknić i rozpamiętywać płacząc po nocach w poduszkę i tłukąc głową w ścianę. Owszem, tęsknię za moimi kochanymi rodzicami, za siostrą, za swoimi miejscami w Warszawie, którą kocham miłością wielką. Brakuje mi polskich zwyczajów, a także moich małych rytuałów, których kontynuowanie we Francji jest prawie niemożliwe. Odnalazłam jednak miłość, która daje mi siłę, aby cieszyć się każdym dniem, nie załamywać drobnymi porażkami i niepowodzeniami. W końcu nie czuję się samotna, w końcu wiem, że mam dla kogo żyć i starać się coś w życiu osiągnąć. Można by rzec, że powinnam starać się przede wszystkim dla siebie, ale we dwójkę zawsze raźniej iść przez życie i otwierać coraz to nowe drzwi, za którymi zawsze może nas spotkać co interesującego.

Na pewno wiele osób, takich które stoją gdzieś z boku i czytają teraz to, co napisałam  postuka się w czoło i powie: młoda, naiwna i nieodpowiedzialna wariatka. Może i tak, ale prowadząc życie w Warszawie nie czułam się szczęśliwa, spełniona. Miałam wrażenie, że stoję w miejscu, że nic mnie już ciekawego w życiu nie spotka, że czas przesypuje mi się niczym piasek przez palce. Monotonia, powtarzalność schematów dobijała mnie i podcinała skrzydła. Dlatego też, gdy poznałam swojego męża, nie zastanawiałam się długo tylko zaczęłam planować emigrację. Szczerze mówiąc nigdy nie myślałam o wyjeździe na stałe z Polski. Kocham swój kraj, jestem dumna z tego, że jestem Polką co podkreślam na każdym kroku mieszkając we Francji. Fakt jednak, że spotkałam kogoś, kto odmienił moje życie przyczynił się do podjęcia decyzji o wyjeździe i rozpoczęciu nowego rozdziału.

Życie na emigracji do łatwych nie należy. Wie to każdy, kto kiedyś spróbował. Warto jednak czasami zaryzykować i posłuchać serca, które w niektórych przypadkach może okazać się całkiem niezłym doradcą.

 

0
zdjęć
w galerii

Tylko zarejestrowani użytkownicy portalu sophisti.pl mogą komentować publikowane treści.
Jeśli posiadasz konto sophisti.pl zaloguj się aby dodać komentarz.
Posiadacze kont FB mogą korzeystać z funkcji szybkiego logowania Zaloguj przez Facebook

Komentarze użytkowników sophisti.pl