Felietony i Porady

''Ciacho'' – recenzja nowego filmu Patryka Vegi

Dodano 27 stycznia 2010 07:01, przez Marcin Michalski
''Ciacho'' – recenzja nowego filmu Patryka Vegi

''Wreszcie prawdziwa komedia'' to hasło reklamowe najnowszej polskiej produkcji ''Ciacho'' jednoznacznie sugerujące eksplozję na którą wszyscy czekają. Do mnie tego typu zapowiedzi  nie przemawiają ale skłamałbym gdybym powiedział że szedłem do kina z przymusu. Bo któż z nas nie ma czasami ochoty na zerknięcie na to co jest obecnie śmieszne na naszym lokalnym podwórku. Poza tym nazwisko reżysera nie było mi obojętne.

Patryk Vega, twórca m.in. niezwykle przejmującego sensacyjnego obrazu ''Pit Bull'' to postać obracająca się w sferze kryminalnych opowieści która tym razem postanawia zmierzyć  się z komedią. Nie odbiega jednak daleko od swoich poprzednich scenariuszy bowiem w ''Ciachu'' jak zwykle opowiada o policjantach. Główni bohaterowie to czwórka rodzeństwa: Basia, Karolek, Krzyś i Dawid. Gdy Basia jako  agentka CBŚ zostaje niesłusznie oskarżona w aferze narkotykowej i osadzona w więzieniu, bracia postanawiają ją odbić. Problem w tym, że nie są oni specjalistami w tego typu zadaniach. Dawid (Tomasz Karolak) to ginekolog, Karolek (Paweł Małaszyński) nie do końca rozgarnięty niedoszły antyterrorysta, Krzyś (Marcin Bosak) to pantoflarz którego rzeczywistość jest odrobinę spowolniona. Taki mix może zapowiadać nieoczekiwaną, zabawną lawinę zdarzeń. Ale czy faktycznie tak jest?


Odniosłem wrażenie, że ten koktajl ma za dużo „gryzących się” smaków. Mamy mieszankę wszystkiego. Zaczynając od rozmaitych, dziwnych postaci, gangsterkę, pościgi, kraksy, miłość, lubieżny sex, kończąc na autoironii twórców i ich dystansu do tego co zrobili. Cała ta różnorodność spowodowała, że oglądając ten film miałem przeplatające się uczucia. Z jednej strony mamy mało wyraziste sceny, na siłę zabawne ze źle dopasowaną muzyką, po czym oglądamy dynamiczne momenty z których humor można czerpać pełnymi garściami a muzyka im towarzysząca jest ich trafnym dopełnieniem. Na pochwałę zasługują bardzo dobrze obsadzone role.

Filmowy Krzyś w rolę którego wcielił się Paweł Małaszyński udowadnia, że potrafi grać nie tylko czarujących amantów rodem z kina familijnego. Kreacja półgłówka  kradnie większość scen nawet gdy jest na drugim planie.


Krótką rolą ale niezwykle zabawną bawi Wojciech Mecwaldowski (Ciasny Wiesiek). Doprowadza widownię do salwy śmiechu w scenie w szpitalu gdzie Tomasz Karolak próbuje od niego wydobyć zeznanie. Zaryzykuję stwierdzenie iż jest to najlepsza scena filmu.


Ciekawie wypada Tomasz Kot jako połączenie Bogusława Lindy z „Psów” i amerykańskich detektywów z zachodniego wybrzeża w śnieżnobiałych marynarkach.


Zlepiając to wszystko reżyser posłużył się mnogością efektów specjalnych co rzadko zdarza się w naszym kinie. Nie wypadają one źle jak na polskie realia, nie licząc dwóch, trzech scen które  pozostawiają wiele do życzenia. Nie zapominajmy że budżety polskich produkcji nie pozwalają na ekstrawagancję na tym polu. 
Do tego wszystkiego zachęcić może nieszablonowy sposób promocji który zapewne pomoże w przyciągnięciu większej rzeszy widzów do kina. Mam tu na myśli „paradowanie” w koszulkach z logiem Ciacho niektórych znanych postaci polskiego showbiznesu oraz ciekawe wykonanie przez głównych bohaterów komedii, piosenki przewodniej filmu.


Reasumując z „Ciachem” jest jak z wodą gazowaną. Bez smaku i bez zapachu ale pragnienie gasi. Na chwilę co prawda bo nie mogę się raczej spodziewać żeby pozostał mi na dłużej w pamięci.

OCENA 3/6

Marcin Michalski

Tylko zarejestrowani użytkownicy portalu sophisti.pl mogą komentować publikowane treści.
Jeśli posiadasz konto sophisti.pl zaloguj się aby dodać komentarz.
Posiadacze kont FB mogą korzeystać z funkcji szybkiego logowania Zaloguj przez Facebook

Treść nie była komentowana, bądź pierwszy !