Felietony i Porady

Mam poczucie, że jestem silna. Wywiad z Mariolą Bojarską-Ferenc.

Dodano 12 czerwca 2013 01:06, przez Joanna Daniło
Mam poczucie, że jestem silna. Wywiad z Mariolą Bojarską-Ferenc.

Jest  polską dziennikarką, producentką programów telewizyjnych. Ukończyła warszawską Akademię Wychowania Fizycznego, uprawiała gimnastykę artystyczną. Przez media uznana Polską królowa fitnessu.

Znana i ceniona specjalistka - trener w dziedzinie fitness, aktywnie angażuje się w upowszechnianiu zdrowego trybu życia.  Jest członkiem najważniejszych światowych organizacji fitness IDEA Heath and Fitness Association i ECA world fitness . Reprezentuje Polskę na międzynarodowych kongresach dotyczących rozwoju fitness m.in. od ponad 15 lat. Od wielu lat prowadzi w telewizji programy fitness, propagujące aktywny wypoczynek i zdrowe odżywianie. Jest powszechnie uznawana za osobę, która spopularyzowała w Polsce ponad 200 form fitnessu: callanetics, pilates,  drums alive, body ballance i jogę fit itp.  Autorka książek, felietonów w prasie i magazynach kobiecych oraz DVD z ćwiczeniami gimnastycznymi. W 2010 znalazła się na liście pięćdziesięciu najbardziej wpływowych kobiet w Polsce. Ostatnia jej książka - „Sztuka dobrego życia” rozchodzi się jak świeże  bułeczki.. 

Od ilu już lat uczysz kobiety dbania o siebie?

Uczę kobiety dbania o siebie przez programy telewizyjne od ok 25 lat. Skończyłam Akademię Wychowania Fizycznego i od razu zaczęłam pracę w telewizji, zostałam komentatorem sportowym gimnastyki artystycznej, a potem zaczęłam promować zdrowy styl życia w mediach. I tak mi zostało.

Czy miałaś okazję widzieć bezpośrednio efekty swojej pracy?

Kontakt bezpośredni z „uczniami”, bez udziału szklanego ekranu miałam w trzech moich przedsięwzięciach. Będąc jeszcze studentką stworzyłam wspólnie ze słynną płotkarką Zosią Bielczyk jedno z pierwszych studio aerobicu i fitnessu w Polsce, byłam wówczas na trzecim roku AWF. Zosia  prowadzi ten fitness do dziś, a ja poświęciłam się pracy dziennikarskiej, pozostając cały czas przy temacie sportowego trybu życia. Mieszkając przez chwilę w Poznaniu, założyłam w Teatrze Polskim  ekskluzywne studio dla pań, gdzie przychodziły  aktorki, kobiety biznesu i to był mój kolejny cudowny kontakt bezpośredni z paniami. Rozkochałam je w fitnessie. Organizowałam też wakacje odchudzające dla kobiet, ale ku mojemu zaskoczeniu przyjechali do mnie także mężczyźni. Efekty były niesamowite. Dzięki odpowiednim zestawom ćwiczeń połączonym z przygotowanym przez moich dietetyków specjalnym programem żywieniowym, mogłam nauczyć ludzi zdrowego podejścia do życia, pokazałam jak należy budować sylwetkę i przekonałam, że ćwiczenia nie muszą być katorgą, a przyjemnością. Pokazałam ludziom na czym polega światowy  fitness i że to nie tylko 10 fikołków a mnóstwo przyjemnych form ruchu od jogi po zumbę. Teraz robię szkolenia dla firm w tym zakresie. Wiem jakie  efekty daje ruch i dieta  dlatego proponuję  w mojej najnowszej książce „Sztuka dobrego życia” nowy sposób żywienia z menu na 30 dni i ćwiczenia.

Potem wpadłaś w wir programów z ćwiczeniami, przywoziłaś ze świata nowości, o których się w Polsce nie śniło…

Tak, fitness i zdrowy styl życia promuję już od 25 lat w mediach: W TVP 1, teraz w TVP 2, miałam także przez 3 lata romans z TVN. Na moich programach wychowało się kilka pokoleń Polek, bo kiedy ja zaczynałam miałam 25 lat, a one po 20, 30, 50, 60 i więcej lat. Panie były zachwycone, że dostały coś nowego, bo jeszcze wtedy w Polsce nie było fitnessu, a ja codziennie rano pojawiałam się w telewizji z różnymi formami ruchu i ciepło zachęcałam do np. callaneticsu, który podpatrzyłam w Londynie. Było to 30 ćwiczeń, które stały się rewelacją na tamte czasy. Kaset i pism poświęconych tym ćwiczeniom sprzedaliśmy ponad 3 miliony i jak ja dzisiaj słyszę, że ktoś sprzedał 30 tys. płyt z ćwiczeniami to się uśmiecham, bo  ostatnia moja płyta wydana 4 lata temu z pilatesem, Latino aerobikiem, ćwiczeniami odmładzającymi, wzmacniającymi sprzedała się w ilości ponad 200 tys. egzemplarzy. Cieszę się, że ludzie mają  potrzebę  ćwiczeń, ruchu, bo to działa na ich korzyść. Jako prekursorka profesjonalnych programów z ćwiczeniami w telewizji, obserwuję z perspektywy tych wielu lat, ogromną zmianę w świadomości ludzi jeśli chodzi o fitness i zdrowe odżywianie. Mam w tym ogromny wkład, cieszy mnie to.

Wiem, że chciałaś być dziennikarką ukierunkowaną niekoniecznie na fitness?

To prawda, ale telewidzowie pokochali mnie w tej roli, a ja pokochałam to co robię. Doszłam do wniosku, że skoro jestem zawodowcem w tej dziedzinie (bo w końcu jestem specjalistką i gimnastyczką artystyczną, byłą członkinią kadry narodowej), a podstawą do fitnessu jest gimnastyka, na której buduje się inne formy ruchu, postanowiłam, że chcę to robić profesjonalnie i zapisałam się do dwóch amerykańskich organizacji IDEA I ECA , które zajmują się rozwojem zdrowia i fitness. Ponad 30 razy wyjeżdżałam do USA na  konferencje, wykłady, dotyczące zasad żywienia w kontekście ruchu, biomechaniki, fizjologii, bo przecież to właśnie w Ameryce powstają te wszystkie modne formy ruchu.  Są one dokładnie badane i sprawdzone czy mogą być stosowane powszechnie przez fitness kluby, a potem wprowadzane na rynek. I tak do polskich programów przywiozłam ponad 200 form ruchu: joga, joga fit, joga dla kobiet w ciąży, joga z obciążeniem, joga na piłkach, Latino aerobic, zumba,  różne formy aerobiku, bodybuilding, mogę tak wymieniać bez końca. To jest naprawdę ogromna wiedza. Tam nauczyłam się wiele. Co roku przecież powstają nowości. Kto nie jeździ tam jest w tyle.

Rzeczywiście jest mnóstwo form ruchu, nie wiedziałam, że aż tyle. Czy polecasz takie konferencje wszystkim trenerom?

Każdy poważny trener, który chce być odbierany jak trener profesjonalny, powinien jeździć na takie konferencje i ciągle się dokształcać, przywozić nowości, bo jest niezwykle ważne uczenie się od ludzi lepszych od siebie. Poznałam tam np. trenera Madonny Biscotiniego i nauczyłam się jogi dla dwojga. To jest coś niesamowitego ćwiczyć razem z drugim, bliskim człowiekiem, może to być mąż, koleżanka, dziecko, kolega w firmie, gdzie poznaje się słabości tej drugiej osoby, gdzie się współdziała.

Wiem, że przywoziłaś do Polski same sławy z całego świata aby oswajali nas z nowymi formami ruchu. Miałaś także pomysł na niezwykłe tła dla ćwiczeń…

Wszystkie nowości fitnessowe poznałam w Ameryce, gdzie od 15 lat jeżdżę regularnie na kongresy i jestem tam już znaną osobą. Zapraszałam najlepszych na świecie trenerów, których tam poznałam  do swoich programów: Deana Hodgkina Anglii, Marcusa Irvina z Australii, Roberta Steibachera z Austrii, Claya Granta z Ameryki - czarnoskórego tancerza, największe gwiazdy fitness. I kiedy wyjeżdżałam na kolejny kongres, byłam dumna, jak  moi zagraniczni koledzy, uznali Polskę za dobrze rozwijający się kraj w dziedzinie fitness, choć przyznali mi się, że na początku bali się, że ktoś im nie zapłaci, że miejsca w których przyjdzie im pracować nie będą wyjątkowe. Teraz kiedy się pojawiam mówią: „o królowa z Polski przyjechała” i protegują mi kolejne gwiazdy fitnessu. Nagrywałam wtedy programy „Studio urody”,”10 minut tylko dla siebie” i  wybierałam do nich niezwykłe plenery aby zachęcić Polaków do ćwiczeń. Wynajmowałam piękne pałace w Polsce, robiłam programy na środku jeziora, na molo nad morzem. Żeby było ciekawie i przyjemnie.

Czas płynie, chcesz teraz opiekować się kobietami 40+. Jaki masz na to pomysł? 

Przygodę z fitness kontynuuję. Jestem kobietą po 40 i na bazie moich doświadczeń wiem, że w każdym wieku kobieta może i powinna być piękna i zdrowa, że fitness jest nie tylko dla młodych ludzi. Istnieją formy ruchu dla dojrzałych kobiet, które niekiedy walczą z różnymi dolegliwościami i właśnie te odpowiednio dopasowane ćwiczenia mogą im  pomóc w zatrzymaniu czasu, aby wyglądały młodo, nie zyskiwały zbędnych kilogramów, które potem wpływają na choroby serca, cukrzycę, raka; żeby miały zdrowy kręgosłup, bo ćwicząc można zapobiegać bólom, osteoporozie; aby nie miały depresji, a tylko dobry humor i takież samopoczucie. Bo kobieta po 40 powinna mieć dużo siły przede wszystkim dla siebie, chęć do pracy i trochę czasu dla rodziny. A gimnastyka jej w tym wszystkim pomaga, bo działa nie tylko na ciało, ale przede wszystkim umysł i duszę.

Co powinna zrobić kobieta, która dawno nie ćwiczyła, a chce wrócić do pracy nad sobą?

Kobieta, która nie ćwiczyła musi koniecznie zrobić badania lekarskie, żeby sobie nie zaszkodzić. Najprostszą formą ruchu, od której można zacząć jest chodzenie, lekki trucht, najzwyklejsza gimnastyka na wzmocnienie mięsni brzucha, rąk, pleców, nóg. Można podpatrzeć ją na płytach, w książkach. Jeśli kobieta chce pójść do fitness klubu to dobrze jest aby trener personalny zrobił  z nią wywiad o jej możliwościach, przygotował specjalny program. Druga sprawa to jest dieta, pamiętajmy, że po 40 mamy zupełnie inny metabolizm, zmienia się on co kilka lat i już nie możemy ciągle jeść tak  samo.  Trzeba zastanowić się nad zmianą swoich nawyków żywieniowych, wykluczyć pewne pokarmy, a dodać nowe: więcej warzyw, które są najważniejsze, białko do budowy tkanek: ryba, mięso, soja, nabiał w postaci kefiru, zsiadłego mleka, które wpływają na spalanie tkanki tłuszczowej, duża ilość wody aby skóra nie była wysuszona i nie pojawiały się objawy stresu. Właśnie o tym piszę w mojej najnowsze książce „Sztuka dobrego życia”

Jak ważny jest wybór ćwiczeń, rodzaju ruchu zgodnego z naszym temperamentem?

Najlepiej robić to co lubimy, bo wtedy nie musimy się do tego zmuszać i będziemy chodzić na takie zajęcia z przyjemnością, niezależnie czy będzie to tenis, siatkówka, bieganie. Gdy niczego nie lubimy wtedy jest ciężko. Warto zdać się wtedy na trenera aby przeprowadził nas przez różne formy ruchu i jest duże prawdopodobieństwo, że coś sobie wybierzemy, może to być joga, albo taniec . Ważne jest aby coś robić, bo każda forma ruchu jest pożądana. A jeśli chodzi o budowę muskulatury naszego ciała, to najlepsze są ćwiczenia na siłowni, które zapobiegają osteoporozie, program ułożony przez trenera możemy stosować w domu np. z hantlami.

Co to znaczy dobry trener?

Trener musi mieć charyzmę, ale najważniejszą rzeczą jest wykształcenie, powinien skończyć AWF jako podstawę, a potem być przygotowanym do różnych odmian fitness. Są trenerzy specjalizujący się w jodze,  zumbie, ćwiczeniach na siłowni. Powinien mieć taki zakres wiedzy aby mógł nam podpowiedzieć jakie formy ruchu są dla nas niezbędne, mało tego musi wiedzieć jak nas prowadzić w różnych momentach naszego życia. Jeśli przyjdzie do niego ktoś z cukrzycą to powinien wiedzieć co zaoferować takiej osobie, jak ustawić trening i dietę, kobieta po amputacji piersi także musi dostać od niego odpowiednie zestawy ćwiczeń, mężczyzna z nadciśnieniem też znajdzie u takiego trenera coś dla siebie. To ogromna wiedza z zakresu anatomii, biomechaniki, fizjologii, dietetyki.

Niestety w wielu klubach mamy instruktorów po trzymiesięcznych kursach i mimo że oni kochają to co robią, to bez wykształcenia nie zagwarantują nam pewności, że ćwiczenia są zgodnie z naszymi potrzebami i nie szkodzą zdrowiu. Piękna sylwetka, to za mało, bo dobry trener musi znać metodykę nauczania czyli jak dojść do końcowej fazy ćwiczenia, żeby była efektywna i aby nie uszkodzić organizmu ćwiczącego. To tak jak w matematyce, nie da się nauczyć od razu całek, trzeba znać podstawy matematyki. Kursy, o których mówię: pilates, joga, zumba i inne, może skończyć każdy, czy jest górnikiem, hutnikiem, sprzedawcą, zapłacić kilkaset złotych i mieć jakiś dyplom, ale to nie znaczy, że staje się trenerem, z takim maleńkim wycinkiem wiedzy nie ma o tym mowy.

Warto zainwestować w spotkanie z profesjonalnym trenerem , który nam ustawi ćwiczenia i powie co możemy, a co nie? Powinniśmy wyspowiadać się z naszych dolegliwości?

Mądry trener, a jest w Polsce mnóstwo takich osób, ułoży nam drogę ćwiczeń. Gdzie znaleźć takiego trenera? W klubach, tylko należy pytać o wykształcenie, umiejętności, nie należy się wstydzić, bo to my płacimy i to chodzi o nasze zdrowie. To tak jak z wyborem lekarza, szukamy najlepszego, żeby mieć pewność właściwej terapii. Gdy pójdziemy do stylisty i trafimy na kiepskiego, to najwyżej nas źle ubierze i najemy się wstydu, źle ścięte włosy przez pseudofryzjera, odrosną, ale mówimy o naszym zdrowiu, mięśniach, stawach, sercu, kręgosłupie i nie możemy sobie pozwolić na lekkomyślność. Po dwóch latach może się okazać, że mamy zniszczone kolana, kręgosłup nadwyrężony i nadajemy się do szpitala, potrzebujemy rehabilitacji. Pytajmy więc zawsze „Kim jest nasz trener?”

Dzisiaj mamy czasy kiedy każdy robi wszystko. Pozwolę sobie zadać naiwne, ale jakże obrazowe  pytanie czy państwo idziecie do stomatologa czy kowala leczyć zęby? Tak samo jest w wypadku trenera.

Jak znaleźć w sobie motywację, żeby  ćwiczyć, być konsekwentną w sposobie odżywiania, mieć nawyki zdrowego życia?

Czyż nie najlepszą motywacją jest to, że chcemy żyć jak najdłużej, bo życie jest piękne, a brakiem ruchu, odpowiedniego odżywiania skracamy je sobie. Ja mam wspaniałych synów, męża i nie wyobrażam sobie aby zejść z tego świata, chcę być z nimi jak najdłużej. Z drugiej strony jestem kobietą pracującą i z racji zawodu muszę wyglądać jak najlepiej. Jeśli więc mam możliwość przedłużenia młodości, a młodość to nie jest tylko wygląd, ale przede wszystkim witalność, sprężystość ciała, temperament, i mam taką możliwość dzięki ruchowi, ćwiczeniom i odpowiedniej diecie, to  po prostu robię to. Czuję się tak pełna energii, że wszystkiego mi się chce, chcę odwiedzać przyjaciół, iść na przyjęcia co wieczór, pojechać spontanicznie na koniec świata, ubrać się nie jak starsza pani, założyć krótsza sukienkę bo mam ładne nogi. Ruch i zdrowy ryb życia daje mnóstwo energii, tej dobrej energii. Ktoś kiedyś powiedział im więcej zostawisz w sali gimnastycznej tym więcej odbierzesz. Ruch odmładza psychicznie i fizycznie i daje chęć do życia i pracy.

Czy jesteś pod pręgierzem dobrego wyglądu? To jak wyglądasz jest przecież Twoją najlepszą wizytówką.

Jestem. Od 8 lat mam taką samą wagę. Nie przeszkadza mi taki bat w postaci obserwatorów, robię wszystko przede wszystkim dla siebie.  Mój maż też lubi mnie szczupłą i pilnuje.  Doskonale czuję się gdy jestem szczuplejsza, lubię się dobrze ubrać, a taka sylwetka sprzyja dobremu wyglądowi. Tego  nauczyła mnie moja babcia, która mówiła, że kobieta zawsze musi dobrze wyglądać, tak jakby za chwilę miał ktoś wejść do pokoju. Dlatego od rana staram się wyglądać fajnie, może to być dres, ale nie sportowy, estetyczny strój codzienny, bo przecież nie biegamy w szpilkach 24 godziny na dobę. Estetyka jest ważna w drodze do sukcesu, bo kto chce pracować z ludźmi niezadbanymi, brzydko pachnącymi, wiecznie niezadowolonymi. Wyrażamy też w ten sposób szacunek do drugiego człowieka. Ja kocham dbać o siebie i tego nie ukrywam. 

Ludzie chcą chudnąć stosując tylko dietę, albo tylko ćwicząc. Męczą się  zmieniając diety i zaczynając ciągle od nowa. To walka z wiatrakami, prawda?

Badania mówią, że najlepsze efekty daje równoczesne stosowanie obu czynników, bo wówczas nie występuje efekt jojo. Połączenie ćwiczeń i diety zapewni nam dobrą sylwetkę i zdrowie na stałe.  W Polsce nawyk zdrowego odżywiania wchodzi powoli w życie, widać już biegających, chodzących z nordic walking, coraz więcej jest ludzi w siłowni i to bardzo mnie cieszy. Warto jest zacząć dzień od nawet półgodzinnego czy godzinnego treningu, to jest takie pobudzenie dla organizmu, a z kolei po południu też jest fajnie po pracy  zresetować się, wyłączyć wszystkie, myśli pobiegać po bieżni, albo zrobić sobie szybki marsz dookoła osiedla, to regeneruje cały organizm i bardzo dobrze działa na serce.

Mamy obok siebie małych bystrych obserwatorów, więc swoimi zachowaniami uczymy nasze dzieci dobrych nawyków, zarówno żywieniowych jak i umiłowania do sportu. Czy nie uważasz, że powinno się  w Polsce intensywniej promować zdrowy tryb życia?

W Polsce już ponad 60% ludzi ma problemy z nadwagą bądź otyłością. Warto więc być przykładem i tym samym zachęcać dzieci do ruchu. W USA do kampanii o szczuplejsze społeczeństwo włączyła się Michelle  Obama, dobrze by było, żeby i u nas politycy i znane osoby propagowali takie działania, bo wtedy będziemy mniej wydawać na walkę z otyłością skutkującą wieloma chorobami. 

Jak oswoić się z tym, że nam przybywa lat ? Myślę tu szczególnie o kobietach.

Najważniejsze dla kobiety po 40, 50 jest to żeby jak najdłużej były czynne zawodowo. Doszłam do wniosku, że właśnie wtedy kobietom najbardziej jest potrzebna praca. Jest już ustabilizowana, dorosłe dzieci wychodzą z domu, zostaje z mężem, albo sama i to praca nadaje wówczas główny rytm dnia. Warto też rozwijać jakieś hobby, żeby maksymalnie wypełnić sobie czas, zająć się sportem, uczyć się języka, czytać. Wszystkie te rzeczy rozwijają pamięć i nie pozwalają kobiecie się zestarzeć. Kursy, na które kiedyś nie miało się czasu, mogą być teraz bardzo przyjemne i rozwijające, a otwarcie się na nowe tematy doskonale ćwiczy pamięć. Dojrzałości nie trzeba się bać bo każdy wiek jest piękny, a teraz kobiety wyglądają młodziej, 40 na 30, 50 na 40 … pod warunkiem, że od początku dbają nie tylko o dom, innych, ale też o siebie.

Dzięki odpowiedniej diecie, ruchowi, medycynie estetycznej możemy czuć się i wyglądać młodziej. Ohydne jest to, że często wrogiem kobiety jest druga kobieta mówiąc: „ jesteś za stara…” , „już nie powinnaś się tak ubierać”, „po co ci to” i tak dalej. Powinnyśmy sobie pomagać i inspirować się wzajemnie mówiąc na przykład: „ masz złą fryzurę w innej będziesz wyglądać młodziej”, „idź na gimnastykę, bo ci brzuch wystaje”, „nie garb się bo masz sylwetkę babci”, „nie noś takich ciuchów bo cię postarzają”… Taka pozytywna mobilizacja.
 Każdy wiek może być początkiem nowego życia, nowej miłości. Na przykład mój ojciec po śmierci mamy, zakochał się drugi raz mając 70 lat, ta osoba była z nim do końca życia i to było bardzo miłe, że nie był sam i był szczęśliwy.

Znana jesteś z fitness, ale też prowadzisz w telewizji wywiady z kobietami, które dużo w życiu osiągnęły i są już 40+.

Przychodzi taki czas w życiu dziennikarza, że nie może być ciągle w tych samych sportowych spodenkach z pewnych rzeczy się wyrasta, trzeba iść dalej. Chcę kontynuować swoją pracę dziennikarską nie rezygnując z tego co rozpoczęłam. Wychowałam kilka generacji Polaków, ucząc ich fitnessu, mam doświadczenie i mogę rozmawiając z wybitnymi osobowościami filmu, estrady i sportu, pomagać kobietom w ich wyborach i podpowiadać jak założyć biznes po 40, jak przeżyć syndrom pustego gniazda, jak być samej… Właśnie dlatego co środę w” Pytaniu na śniadanie” spotykam się z kobietami – gwiazdami w wieku 40+. A w programie „Sztuka życia” w TVP2  szukamy z moimi  znanymi gośćmi sposobów, jak  można zmienić swoje życie na lepsze i przekonujemy, że warto zmienić nawyki żywieniowe i styl życia, by zachować dobrą formę i osiągnąć sukces.

Będę szła w stronę propagowania zdrowego trybu życia kobiet dojrzałych bo sama taka jestem, ich rozwoju emocjonalnego, to jest moja idee fix na przyszłość. 

Podobno jesteś perfekcjonistką we wszystkim co robisz, prywatnie też sobie nie odpuszczasz?

Tak, jestem perfekcjonistką, rzeczywiście. Bardzo istotną rzeczą oprócz zdrowego trybu życia jest dla mnie baza czyli dom, w którym wszystko musi mieć swoje miejsce, uważam, że w takim poukładanym  świecie żyje się lepiej, łatwiej. Jestem też estetką, lubię otaczać się ładnymi rzeczami, meblami, porcelaną. Gdy masz dom, który kochasz, chcesz do niego wracać i lepiej w nim odpoczywasz. Mój dom jest w stylu Art Deco, ponieważ kochamy wszystko z lat 20, od mebli aż po sztukę. Nawet gdy jedziemy gdzieś na wakacje, to staramy się wyszukiwać takie miejsca i hotele, gdzie jest dość widoczna sztuka Art Deco.  Lubię gotować i chętnie to robię. Gotuję dobrze i zdrowo, czasami oczywiście grzeszę. Mąż specjalizuje się w kuchni frutti di mare i robimy przyjemne spotkania, gdzie możemy się wyżyć kulinarnie, dzielimy się zajęciami.

Wiem, że lubisz pracować, jak odpoczywasz? Czy nie masz problemu z oderwaniem się od swojej pasji?

Generalnie jestem pracoholikiem i nawet mój syn kiedyś powiedział: „mamo kiedy byłem mały troszkę mi ciebie brakowało” Zastanawiałam się nad tym i z perspektywy czasu muszę powiedzieć, że nie żałuję tego i myślę, że wybrałam dobrą drogę, bo dzisiaj, kiedy dzieci ode mnie odeszły, nie marudzę im, żyję nowymi wyzwaniami, a moi chłopcy mają szczęśliwą matkę. Rozumieją to i przyznają mi rację. Generalnie jak nie pracuję, to pracuję, bo ciągle przychodzą nowe pomysły. I zawsze kiedy mam czas na odpoczynek, to znaczy wakacje, leżąc pod palmą wymyślam programy, scenariusze… W mediach zawsze o coś trzeba walczyć albo o czas antenowy, albo żeby w ogóle mieć jakiś program. Mnie bardzo podniecają takie wyzwania, moi szefowie o tym wiedzą i szanują mnie za to. Jestem osobą zdecydowaną, która zawsze przychodzi z nowymi pomysłami i nie boi się walczyć o nie. Tak więc dużo robię: jestem autorką 3 książek, ok. 2000 programów w TV, 200 artykułów w najlepszej prasie. Teraz po napisaniu książki  „Sztuka dobrego życia.”  mam przerwę, ale tylko do września, kiedy to znów biorę się za pióro.

Jesteś przykładem spełnionej kobiety. Masz niesamowity błysk w oku i taką energię, że udziela się nawet w naszej rozmowie.  Co z nią robisz  prywatnie? 

Jestem prowokatorką, lubię być adorowana przez mężczyzn .(śmiech) Pewnie każda kobieta lubi, tylko nie przyznaje się do tego. Uważam, że adoracja i flirt są kobiecie potrzebne, wymiana spojrzeń, pogadanie przez telefon, umówienie się na niewinną kawę, nikomu to nie szkodzi, a jest takie sympatyczne, odświeżające, odmładzające. Lubię mężczyzn, inteligentnych, otwartych i bez kompleksów, nie musi być wizerunkowo piękny. Interesuje mnie gdy ma poczucie humoru i dystans do siebie, tak żeby można się było rozmawiać i śmiać się ze wszystkiego. Mój mąż jest taki ma właśnie dystans do siebie i rozumie moją pasję, może to właśnie jest przepisem na tak długie życie związku. Nie jest też zazdrosny o to, że lubię pracować i szanuje moje wszystkie decyzje zawodowe. On doskonale wie, że  praca jest dla mnie najważniejsza, kocham jego i dzieci, ale gdyby mi odebrano zajęcie byłaby to dla mnie katastrofa. On był by wtedy nieszczęśliwy, a ja nie do zniesienia. Bez pracy nie istnieję, a pracuję od 23 roku życia. Wszyscy moi znajomi dobrze o tym wiedzą.

Masz szczęśliwą rodzinę i nie jesteś podatna na roszady damsko -  męskie, tak częste w Twoim środowisku? Jest na to patent?

Rzeczywiście jestem w swojej branży nietypowa – trwam już 25 lat w małżeństwie i ciągle jest dobrze, no prawie zawsze. Małżeństwo jest jak ogród, ciągle je trzeba podlewać, starać się aby wzrastało. Musimy się wzajemnie inspirować, pobudzać do działania, zaskakiwać wzajemnie, starać się być interesującymi. Ja lubię robić mojemu mężowi niespodzianki. Wyjeżdżamy sami na wakacje, koleżanki dziwią się, że po tylu latach jeszcze tak chcemy i nie nudzimy się ze sobą. Tłumaczę im, że pierwszego dnia mąż ma spotkanie z ciekawym człowiekiem; pytają z jakim, a ja odpowiadam, że ze mną; drugiego dnia ma pokaz mody, z kim, ze mną… ( śmiech) Nikt z nas nie lubi nudy i trzeba się wzajemnie wyrywać z marazmu i wciągać w ciekawe historie, wyjazdy, spotkania, rozmowy. Żeby to nie było tylko tkwienie przed telewizorem, albo spanie na dwóch kanapach. 

Mam dwóch synów, jeden już jest po studiach, drugi w trakcie, zaszczepiłam w nich umiłowanie do sportu, ruchu. Starałam się jako nowoczesna matka mieć z synami przyjacielskie relacje, nie ma między nami żadnych barier i sekretów, bardzo dużo wiem o swoich dzieciach i rozmowa jest dla nas bardzo ważna, najważniejsza.

Czy się boisz czegoś?

Niczego się nie boję i im większe wyzwanie, tym bardziej jestem zainteresowana. Nie mam oporów, żeby do kogoś zadzwonić, zapukać do drzwi dyrektorów, polityków. Uważam, że jeśli ktoś robi coś dobrze, nie powinien się bać, a iść do przodu. W moim życiu wielokrotnie wygrywałam tym, że mówiłam otwarcie o co mi chodzi. Ci co mnie znają, wiedzą, że nie ma w moim życiu ściemy, jestem może okrutna, bo zawsze mówię prawdę w oczy. Jednak wolę mieć przy sobie mniejszą grupę ludzi, ale takich prawdziwych i uczciwych, bo udawaczy nie szanuję. Mam mnóstwo przyjaciół, co było widać na promocji mojej książki, przyszło tylko 300 osób bo reszta nie mogła…

Czy miałaś w życiu taki kryzys, że nie wiedziałaś, w która stronę się obrócić? A może zawsze było pięknie?

Miałam kryzys 20 lat temu, kiedy z mężem straciliśmy wszystko, cały majątek, ale znalazłam w sobie siłę aby realizować nowy plan. Odbudowaliśmy wszystko w ciągu 7 lat. Moje życie miało więc i czarny kolor. Wspólnie z mężem przechodziliśmy przez różne etapy życia, także te smutne. Najtrudniej było gdy umierali na raka moi rodzice, strata domu była też straszna, dokładnie w dzień urodzin mojego dziecka. I była to chwila, kiedy rzeczywiście nie wiedziałam co będzie dalej.

Ale chcieć to znaczy móc i u mnie to się spełniło. I kobiety, którym coś złego dzieje się, niech nie myślą, że tak będzie do końca życia, należy zmusić się do pozytywnego myślenia i działać, broń boże nie zamykać się w sobie i domu. To z perspektywy czasu wygląda tak prosto, ale innej drogi nie ma. W pracy też nie zawsze miałam łatwo, bywało, że szefowi nie podobało się to co robię i traciłam wtedy pracę, ale potem jego wymieniali, a ja wracałam i ciągle byłam taka sama.  Zawsze czułam, że jak robię coś dobrze to mi zaprocentuje.

Czy nie uważasz że w sytuacjach kryzysowych kobiety są silniejsze od mężczyzn?

Na Kongresie Kobiet spotykam ich wiele, jest dużo silnych, które chcą działać i robić cos dla innych.  Duża rolą w tym aby mężczyźni też tacy byli, odgrywają kobiety, które wychowują chłopców. Ja na przykład zawsze chciałam wychować swoich synów na takich facetów, jakich ja bym chciała mieć, żeby byli wsparciem dla swoich przyszłych kobiet. Uważam, że mężczyzna powinien umieć sam wokół siebie wszystko zrobić, ma być naszym uzupełnieniem, a nie ofermą, dom też nie powinien mieć dla niego tajemnic. Nie umiesz ugotować, to nie jedz; idź w pogniecionej koszuli, gdy nie chce Ci się prasować. Niektóre kobiety dały się zagonić w kozi róg swoją dobrocią i stereotypami wyniesionymi z domu. Czas na zmiany, mężczyzn powinno się wychowywać na partnerów dla kobiet, a nie maminsynków. Wcześnie trzeba ich odcinać od pępowiny, niech uczą się życia i radzenia sobie w różnych sytuacjach, dotyczy to także kobiet. Moja mama mówiła, że trzeba wejść w pokrzywy żeby poczuć jak kłują. 

Wkraczamy na Twój prywatny teren. Korzystasz z usług stylistki czy  ubierasz się sama?

Sama się ubieram, moim doradcą jest małżonek. Stroje pożyczam wyłącznie do programów TV i tu stylista znajduje mi rzeczy, które sama wymyśliłam, ale tak naprawdę najczęściej korzystam z własnej szafy. Na prywatne wyjścia zawsze  ubieram się we własne ubrania. Kocham klasykę i wiodące u mnie trzy kolory: biały, czarny i szary, kolorowe mogą być czasami dodatki jak buty, torebka. W klasycznych rzeczach czuje się wygodnie i wiem, że jestem ubrana, a nie przebrana. Mniej znaczy dla mnie więcej.

Wiem, że interesujesz się modą. W ubraniach których projektantów czujesz się najlepiej? 

Ubieram sie generalnie w ubrania Prady - to jest moja wiodąca marka. Z polskich kolekcji do programu wybieram często  303Avenue, markę mojej koleżanki Marzenny Niemoczyńskiej, a prywatnie od czasu do czasu jakiś T - shirt Roberta Kupisza. Na ślub mojego syna i na promocję książki, szyłam kreacje u Dawida Wolińskiego. 

Zostałam nauczona przez moją babcię, bardzo elegancką kobietę, że lepsza jedna rzecz, ale dobra. Jak jadę na zakupy do Mediolanu czy Paryża, to jestem dobrze przygotowana i robię sobie komplety ubrań, które potem mieszam. Można zobaczyć na portalach, że ja z jednej sukienki potrafię zrobić kilka wersji, bo nie mam potrzeby posiadania setki ich w szafie. Przyznam, że jestem uzależniona od butów, ale to takie kobiece. Nie lubię też zmiany fryzury, podkreśla ona mój charakter i jestem w niej rozpoznawalna.

Co było dla Ciebie największą inwestycją w życiu?

To była inwestycja w siebie samą, w wyjazdy na kongresy, szkolenia, wykłady. Obecność na nich, to jest coś niesamowitego. Przyjeżdżało 7000  ludzi z całego świata i gdy korzystało się ze wszystkich wykładów, było to jak skończenie dobrej uczelni. Mam dostęp do wyników ciekawych badań, kontakt z najlepszymi profesjonalistami w branży, poznałam ludzi niemal całej Ameryki. Zostałam zaproszona do Paryża jako jedyna Polka z wykładem o naszym rynku Welless.

Tak, ja ciągle się szkolę, rozwijam się i chce to czynić nadal, inwestuję w siebie, śmieję się, że za pieniądze, które wydałam na naukę, mogłabym wybudować drugi dom. Wiedza i kontakty to jest dobra inwestycja. Dzięki temu napisałam książki, artykuły, układałam programy ćwiczeń, wprowadzałam to, czego nie było w Polsce.  Zwykle w mediach pisałam o nowościach z 7 letnim wyprzedzeniem np. o Pilatesie w 2000 r a stał się popularny niedawno. To cały czas są lata świetlne jeśli chodzi o polski fitness w stosunku do tego co się dzieje w USA. I jestem dumna, że mogę Polakom te nowalijki przywozić .

Czy masz już następców?

Czekam aż ktoś mnie zaskoczy w tej branży, na razie nie widzę, ale chyba zacznę szukać młodych talentów wśród wykształconych trenerów. Mam na to pomysł.

Na kongresach nie widziałam nikogo z Polski, a szkoda. Patrzę na ten nasz rynek i wiem, że mamy bardzo dużo do zrobienia na polu fitness. Będę działała do końca, sprawia mi to przyjemność. 

Gdy się wie, czego się w życiu chce, trzeba za tym iść. Mam poczucie, że jestem silna.

http://www.mariolabojarskaferenc.pl/

Z Mariolą Bojarską rozmawiała Joanna Daniło





















Tylko zarejestrowani użytkownicy portalu sophisti.pl mogą komentować publikowane treści.
Jeśli posiadasz konto sophisti.pl zaloguj się aby dodać komentarz.
Posiadacze kont FB mogą korzeystać z funkcji szybkiego logowania Zaloguj przez Facebook

Treść nie była komentowana, bądź pierwszy !